wtorek, 11 grudnia 2012

Justin, jako przykład dla wielu.

Ostatnio słuchając piosenki 'Pray' natknęłam się na komentarze typu:
'nikogo nie obchodzi to co zrobił'
'nienawidzę go'
'fu** you Bieber!'

Dlaczego ludzie piszą coś takiego? Czy w tym świecie już nie ma szacunku?? Jeśli ktoś go nie lubi to niech się nie wychyla. Co mu to da, że napisze o nim coś złego, pokłóci się z kilkoma internautami a potem poprosi mamę o kanapkę bo jest tak ułomny, że sam sobie nie potrafi kromki chleba ukroić. No bo tak na serio to większość tych hejterów to po prostu dzieci sikające w pieluchy i ssące smoczek...
Ja po tych wszystkich filmikach, piosenkach, koncertach dobroczynnych spojrzałam na Justina inaczej. Jak na kogoś, kto rzeczywiście coś robi, żeby na świecie było lepiej. Dzięki niemu zrozumiałam, że najmniejszy gest się liczy. Nie zbiedniejesz jak kupisz jeden dodatkowy produkt przy zakupach i dasz do Banku Żywności. Nie zbiedniejesz jak wrzucisz złotówkę do puszki wolontariuszy na głodujące dzieci. Nie zbiedniejesz wydając 5 zł na sms-a o treści pomoc dla biednych z Sudanu. Nie zbiedniejesz kupując puszkę jedzenia dla zwierząt, albo oddając stary koc czy kołdrę schronisku. Jeśli chcesz pomóc bardziej czynnie są akcje, gdzie wolontariusze mogą pomagać w domu dziecka, bawić się z dziećmi, uczyć je. W schroniskach też są akcje gdzie 30 minut zabawy z psem może mu pomóc w znalezieniu domu. Jest tyle możliwości, a ty siedzisz przed komputerem i hejtujesz jakieś filmiki...
Powiem wam szczerze. Wcześniej też nie lubiłam Justina. Uważałam, że to gej... Dlaczego? Bo osiągnął coś czego ja nie mogłam. Bo spełnił marzenie, które mi się nie spełni. Zazdrość... Zwykła, pospolita zazdrość... A patrzcie teraz! Na telefonie same jego piosenki, w głowie teksty piosenek, w pokoju plakaty, w kopercie bileciki do Londynu na marzec na koncert w O2 Arena ;3 JUŻ SIĘ NIE MOGĘ DOCZEKAĆ!!!

Brak komentarzy: